Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fit. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 czerwca 2017

Być jak Anna Lewandowska.

Nie rozumiem hejtu jaki spotyka Anne Lewandowską ze strony mediów czy internautów.

Wpisujemy "Anna Lewandowska" w wyszukiwarce i zaczynają się nagłówki:

 "Anna Lewandowska skrytykowana za zdjęcia"

"Anna Lewandowska wpędza młode mamy w kompleksy"

No tak i tutaj zaczyna się jazda, no bo przecież jak to jest możliwe, że można chwalić się tym jak ciało wygląda po porodzie. Pf... Miesiąc po porodzie!

Jak można wyglądać atrakcyjnie?! TAK atrakcyjnie? - Na pewno nosiła atrapę brzucha, wszystkie zdjęcia to photoshop, a sama zdecydowała się na surykatkę!

 Jak ona to robi, wygląda na wypoczętą! - No przecież jakbyś miała tyle opiekunek, też byś tak wyglądała!

I całe mnóstwo innej krytyki...


 "Anna Lewandowska w kusym topie. Uwagę zwracają jej OGROMNE piersi!" - Przecież powiększanie się biustu po porodzie jest czymś nienaturalnym, na pewno już zdążyła poddać się operacji piersi bo to jest niemożliwe!

Kobiety... Opamiętajcie się!

Zamiast wpędzać Was w kompleksy, powinna motywować, że ciąża to nie jest koniec atrakcyjnego wyglądu! Że jak się chcę to można, że jak się prowadzić zdrowy tryb życia, aktywny, zwracasz uwagę co jesz, jak jesz. Jesz dla dwoje, a nie za dwoje to można wyglądać rewelacyjnie po porodzie!

Ja wiem, dla portalów plotkarskich dzień bez Lewandowskich, to dzień stracony, ale pamiętajcie, to są osoby publiczne! Najlepiej by było zobaczyć nagłówek "Anna Lewandowska - roztyła się po ciąży" i ruszyłaby machina:

"Dobrze jej tak", "A co ona sobie myślała, że ciąża i poród to droga usłana różami?", "Miną wieki nim wróci do formy", "Aniu nie przejmuje się, ja używałam tego super balsamu wyszczuplającego po ciąży, są fantastyczne efekty, na pewno będziesz zadowolona".

Ciąża nie jest usprawiedliwieniem tycia ponad 25 kg... Każdy lekarz Wam to powie, to nie jest zdrowe ani dla dziecka, ani dla Was! Nie jest toteż naturalne! Zmiany w ciele, są nieuniknione, rozstępy są i będą na zawsze ryzykiem wliczonym w ciążę, albo je będziesz mieć, albo nie.

 Ale jest  druga strona medalu, ciąża i poród, urodzenie dziecka nie jest powodem do tego żeby o siebie nie dbać! Żeby sobie odpuścić, bo spełniłaś swój kobiecy obowiązek, urodzisz dziecko, to na całą resztę możesz położyć lachę.

Ludzie to z nami jest coś nie tak, że zamiast czerpać motywację z przykładu Ani Lewandowskiej, że do cholery DA SIĘ! To lepiej wieszać na niej psy, krytykować każde zdjęcie, na którym wygląda atrakcyjnie i szczupło i zrzucać na nią winę "młode mamy zakompleksione".

Umiejętność pogodzenia się z tym, że po ciąży zachodzą zmiany w ciele, a obarczanie całym "ciążowym nieszczęściem"Anny Lewandowskiej to jakiś śmiech na sali!

I owszem, miejcie na uwadze, do cholery, na jej sukces, pracuje pewnie kilkanaście osób, ale ona jest jak jednoosobowa działalność gospodarcza w postaci samej siebie, czerpcie motywację, doceniajcie, znajdujcie dla siebie coś co może warto wprowadzić w życie, co przyczyni się do tego, że poród będzie lżejszy, że powrót do formy będzie łatwiejszy, a nie wylewajcie litry jadu na zadbaną, atrakcyjną młodą mamę, która jest w formie.

Ciąża nie jest usprawiedliwieniem, to lenistwo jest. Macierzyństwo to koniec świata, to od Ciebie zależy czy przyjmiesz na klatę zmiany i czy będzie umiała się zmotywować do działania, do pracy, do wracania do formy, do atrakcyjnego wyglądu, do trenowania, a do cholery, nie musisz kupować karnetu na siłownię, może trenować w domu, na podłodze!

Jak się tylko chce możliwości jest mnóstwo, sztuką tylko jest szukanie rozwiązań a nie wymówek!

Ruszcie dupy sprzed komputerów, oderwijcie wzrok od smartphonów i ruszcie się, z czasem podziękujecie sobie za to, zamiast hejtować w necie!



piątek, 2 czerwca 2017

38 tygodniowa podróż będąc ciężarówką, a powrót do formy.

Przed ciążą byłam bardzo aktywna fizycznie, dbałam o to żeby codziennie być na siłowni. Myślałam o tym co jem i z dumą obserwowałam swoje ciało, jak się zmienia, jak praca nad nim, treningi dają efekty. Nie byłam całkowicie sfiksowana na tym punkcie, miałam ochotę na pizze w weekend to ją jadłam,wiedziałam że po prostu na tygodniu popracuję ciężej niż zwykle, żeby było 1:1.

I tak nadszedł maj i dwie kreski na teście, całkowicie zaniechałam ćwiczeń, spacerowałam ale ogólnie byłam na trybie "jestem w ciąży, nie kombinuje", trochę przez strach, więcej przez partnera, który zaczął traktować mnie jak gatunek zagrożony. Ponieważ treningi poszły do lamusa, skupiłam się na żywieniu, naprawdę każdy posiłek analizowałam niczym makler poczynania na giełdzie.

Teraz prawie 5 miesięcy po porodzie uważam, że miało to wpływ na rozwój małej. Córka jest silnym, zdrowym dzieckiem. Jej tatuś już w tym roku był na antybiotykach z powodu zapalenia oskrzeli. a ona nic, mimo że w domu była mała wylęgarnia wirusów.

Jak do tej pory nie ma problemów z brzuszkiem, żadnych kolek, zaparć, itp.

Nie jestem pediatrą, ale uważam że żywienie ma ogromny wpływ na płód, wszystko co  zjemy, gdzieś jest w naszym ciele, krąży i pracuje: witaminy, mikro i makro elementy, białka, węglowodany, tłuszcze. Wszystkie składniki odgrywają jakąś rolę w naszych organizmach.

Przyznaję, końcówka ciąży, III trymestr dał mi trochę w kość i odpuściłam, może nie całkowicie, ale np. pozwalałam sobie na colę (co w I trymestrze nie mieściło mi się w głowie), jadłam słodycze, nawet zupki chińskie mi się zdarzały,ogólnie z rozsądkiem ale dogadzałam sobie. Miałam już trochę dość.
Zdjęcie zrobione rano w hotelu przed wyjazdem do szpitala na cesarskie cięcie, 38 tydzień ciąży.

Ciąże zakończyłam z wagą 76 kg (startowałam z 64 kg) w 38 tygodniu przez cesarskie cięcie. Maleńka była zdrowa, ja bardzo szybko doszłam do siebie, nie mówiłam tego głośno, ale po ściągnięciu szwów, kiedy już nie odczuwałam bólu, zaczęłam analizować to jak wyglądam...

Rozczarowanie, spodziewałam się, że po cesarce po prostu nagle zacznę wyglądać tak jak przed ciążą. No nie... Po 6 tygodniach połogu i konsultacji z lekarzem czy mogę zacząć trenować, nie miał żadnych zastrzeżeń, dostałam zielone światło.

Teraz jestem na diecie, aczkolwiek jest ona tak urozmaicona, że wcale nie czuję się jak na diecie. Posiłki zazwyczaj lądują na moim instagramie

Dopiero wtedy wszystko nabrało tempa, zeszła ze mnie woda. Teraz 09.06 będzie 5 miesięcy jak córka jest na świecie i oto efekty co do tej pory udało mi się wypracować po ciężarnej podróży.

Ze względu na charakter wpisu, przypominam o akcji #czerwiecwruchu, o całej akcji poprzedni post

Nie śpimy, działamy! :)

sobota, 27 maja 2017

#CzerwiecWRuchu Zaintrygowani?

Tik, tak, tik, tak... Czas pędzi nie ubłaganie, lato za pasem, co za tym idzie, bikini... #czerwiecwruchu o akcji dowiedziałam się z bloga Amandy. Co nie oznacza, że tylko ona bierze w tym udział, jest nas więcej:

I cały czas nas przybywa!

Projekt polega na zwiększeniu swojej aktywności w czerwcu, wszystko dokumentujemy zdjęciami, które publikujemy w mediach społecznościowych z #czerwiecwruchu. Jest nutka rywalizacji, bo jednak zdjęcia będą, toteż nie uda się oszukać!

Dodatkowo dawka motywacji, ponieważ możemy obserwować zmagania z samym sobą innych blogerów i nie tylko.

Do uwieczniania oraz monitorowania dziennych działań Joanna Semla, rysownik, stworzyła dla nas kalendarz projektu zaangażowanej w całą akcję Amandy, oraz inne dziewczyny też biorące udział w wydarzeniu. Wszystkie projekty są dostępne tutaj - klik.

Całą akcję zwieńczamy podsumowujący postem z rezultatami :)

Link do wydarzenia na Facebooku, klik.

Krótko o mnie, Marta, lat 26. Mama już prawie 5-miesięcznej córy. Aktywność? 3 razy w tygodniu zajęcia CrossFit, nie ma się czym chwalić, jestem dopiero początkująca. Planuje w dni wolne tj. wtorek, czwartek oraz weekend trening w domu + spacery z wózkiem, co  jest stałym elementem mojego tygodnia. To co, 01.06.2017 zaczynamy!

P.S. Dla motywacji skorzystałam z wyprzedaży na stronie Gym Hero, łapcie dziewczyny leginsy póki gorące :)

Wspierajmy się, bawmy i do dzieła! :)