Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 maja 2017

Blogowy magiel.

Od początku mojego blogowania naturalnie zaczęłam śledzić, grzebać, czytać, edukować się, inspirować. W internecie ilość blogów jest zatrważająca, większość jednak skupia się na ogólnej tematyce: BEAUTY i FASHION.

Są to tematy bardzo chodliwe bo jednak moda, ubrania, kosmetyki, makijaż towarzyszą nam na co dzień i praktycznie każdej z nas. A jednak w całym tym maglu znalazłam perełkę dla siebie i dla Was. oxinspirationxo.blogspot.com

Dlaczego dla mnie? Bo dotyczy zagadnień, które mnie interesują. Szczególnie teraz kiedy jestem głównie skupiona na macierzyństwie, choć w moim życiu dużo treningu, wszelkich tematów FIT, diety itd. to będę się dzielić z Wami moimi pasjami powoli.

U oxinspirationxo najbardziej przypadły mi do gustu posty z cyklu motywacja. Motywacji każdy z nas potrzebuję każdego dnia, a czasami zamiast jej przydałby się konkretny kop w tyłek. Drugi temat to pochłaniające mnie i pewnie wiele innych zarówno kobiet jak i mężczyzn rodzicielstwo.

Wracając do tematu macierzyństwa, dla mam, które czują się zagubione w całym tym wirze zmian polecam ten wpis. Bo początek podróży "mama" może być zróżnicowany, są tutaj fajne wskazówki jak nie zwariować :)

Następnie to czego nam brakuje w wychowaniu XXI wieku, tak popularne słowo bezstresowe, a tak mało granic. I jak widać chyba każda z nas ma z tym problem, tyle że nie wszystkie potrafimy się do tego przyznać, że jest ciężko, a ile matek tyle sposobów na wytyczanie granic dziecku.

I kiedy brakuje Ci energii i sił do tego wszystkiego. Znajdziesz tutaj post o tym jak zrobić żeby tej energii było więcej :)

Poza tym dużo postów z cyklu "Zrób to sam - DIY" i coby trochę liznąć kultury.




Zaglądajcie, komentujcie, lajkujcie! :)

Pozdrawiam mrs,mummy2be

środa, 17 maja 2017

"Duński przepis na szczęście. Najskuteczniejsza filozofia wychowania"

 Od pewnego czasu czytałam książkę "Duński przepis na szczęście. Najskuteczniejsza filozofia wychowania".  Sądzę że wielu z nas zdaję sobie sprawę z tego że kraje skandynawskie od wielu lat są najszczęśliwszymi krajami świata. Podtytuł książki brzmi "Najskuteczniejsza filozofia wychowania" idąc drogą dedukcji można wywnioskować że źródłem tej szczęśliwości jest podejście do dzieci, sposób w jaki je traktujemy, jak wychowujemy. Skoro od dawna Norwegia, Dania, Finlandia, Islandia, Szwajcaria, Szwecja są na pierwszych miejscach rankingu World Happiness Report, sedno musi tkwić w kształtowaniu społeczeństwa, a podróż tą rozpoczynamy od dziecka. Ponieważ jestem od pewnego czasu mamom i zależy mi na wychowaniu szczęśliwego Obywatela Świata, świadomego, pewnego siebie, realizującego swoje mniejsze i większe cele życiowe sięgnęłam między innymi po tę pozycję. Informacji, wiedzy, poglądów nigdy dosyć w szczególności w kwestii kształtowania dziecka.

Zacznę od tego że nie zgodzę się ze wszystkimi radami z tej książki. Aczkolwiek nie będę się na ten temat rozpisywać, sięgnijcie po nią i sami wyciągnijcie z niej to co dla Was najlepsze.

Uwielbiam filozofię hygge, która ostatnio zrobiła się dość popularna. Jest tutaj rozdział poświęcony jej, jak ważną rolę stanowi w życiu Skandynawów. W czasach kiedy zapomnieliśmy o cieple rodzinnym, o wspólnym spędzaniu czasu na rzecz smartfonów, tabletów i pogoni za pieniędzmi co niestety odbija się na naszych latoroślach.

To co mi się podoba to na pewno pomysł przeprogramowania się, które polega nie na ocenianiu dziecka, a jego zachowania. Wyeliminowanie stwierdzeń takich jak złośliwe, nie grzeczne, cwane a szukanie jego źródła i odnajdywanie w nim czegoś pozytywnego.


Uczenie emocji również tych złych. Nie karać za to że w danym momencie nasza pociecha jest zła, sfrustrowana czy niepewna tylko rozmawianie dlaczego czuję się tak a nie inaczej, co się do tego przyczyniło. Sądzę że rozmowa na każde tematy, nawet nie wygodne i nie do końca na rękę rodzicom kształtuje w dziecku poczucie bezpieczeństwa i to że jest ważne. Moglibyśmy zamienić zdanie "Powinieneś być szczęśliwy" które sądzę że nie jedno z nas usłyszało sto razy w swoim życiu, no bo przecież mamy co jeść, czym się bawić itd. Na rozmowę, co składa się na to że kiedy my uważamy,że dziecko powinno być szczęśliwe, ono nie jest.

Podoba mi się teza, że dziecko samo wie jaką dawkę stresu jest w stanie przyjąć, instynktownie. Teraz by się wydawało nie do pomyślenia dawanie dzieciom wolnej ręki. Chuchamy, dmuchamy uważaj to, uważaj tamto, nie rób, zostaw, stłuczesz kolano, zrobisz dziurę w spodniach, wywrócisz się,  itd. Ja sama całe swoje życie jako dziecko spędziłam u dziadków na jabłonce, teraz wielu moim koleżankom nie mieści się w głowie puścić ośmiolatka na drzewo, mimo że same to robiły. Dlaczego? Co takiego się zmieniło? Mam 26 lat wspinałam się po drzewach, spędzałam całe dzieciństwo na dworze i co? Jestem zdrowa! Uwaga! Przeżyłam. O dziwo nigdy w życiu nie miałam jakiś poważniejszych wypadków, które zakończyły się interwencją lekarza. Co się stało z nami rodzicami?


Książka ta przypomina o tym żeby traktować dzieci jak równych sobie, wyznaczać granice, których nie wolno przekraczać, ale uczyć przestrzegania ich rozmową, a nie terroryzowaniem. W świecie totalnie bezstresowego wychowania zaczyna brakować nam rodzicom cierpliwości i konsekwencji, czego skutkiem jest potem to co słyszymy w wiadomościach, a jeśli nie słyszymy to widzimy w knajpach czy na placach zabaw.


Wszystkim rodzicom, którzy chcą wychowywać a nie puścić dzieci samopas, polecam tę lekturę. Pamiętajmy dzieci nie rodzą się złe, ich zachowania są skutkiem naszego wychowywania  albo raczej nie wychowywania.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Jak kupować i nie przepłacać. Czyli -55% na kolorówkę w Rosmannie.

Dziś jak pewnie duża ilość Polek, poleciałam do Rosmanna skorzystać z promocji -55% za bycie w klubie Rosmann. Jak wyrwać to -55% na kosmetyki? Wystarczy ściągnąć aplikację, zarejestrować i mamy. Skanujemy przy kasie kod kreskowy z naszego telefonu i jest! Promocja obejmuje wszystkie kosmetyki do makijażu tzn. produkty do oczu, twarzy i ust. Nie jest to podzielone tak jak w poprzednich edycjach promocji -49%. Marki dostępne w Rosmannie to między innymi: Rimmel, Maybelline, Revlon, Manhattan, Lovely, Wibo, Miss Sporty, Astor, Max Factor, Bourjois, L'oreal, itd.

http://www.rossmann.pl

Kosmetyków wartych upolowania jest mnóstwo.To co ja mogę Wam polecić, co u mnie się sprawdzało i co można wyrwać w to -55% które trwa od dzisiaj tj. 20.04 do 28.04 opisze w tym poście.

PODKŁADY:

1. *****
W mojej kosmetyczce już od wielu lat gości podkład REVLON Color Stay, wersja do cery suchej. Mój kolor 220 Natural Beige. Uwielbiam ten podkład za konsystencje, jest kremowa i delikatnie nawilżająca, po nałożeniu daje efekt subtelnego matu.Wiele jest opinii na temat tego podkładu że jest mocno kryjący itd. Moim zdaniem mocno kryjący podkład to Remarcable Marca Jakobsa a nie Revlon. Ja zaliczam go do podkładów ładnie ujednolicających cerę, nie tworzących efekt maski, ale jeśli chcemy uzyskać efekt mocniejszego krycia wtedy nakładamy kolejną warstwę do momentu kiedy efekt krycia będzie nas zadowalał. Ja mam jeszcze starą wersje w buteleczce bez pompki, teraz już nowa wersja jest z pompką. Ja osobiście wole podkłady w buteleczkach bez pompek, ale to już kwestia indywidualna. Ile ludzi tyle opinii. Dla mnie podkład na pięć gwiazdek.
CENA: około 60 zł. Na -55% cena bombowa.


2. *****
Bourjois Healthy Mix. U mnie kolor 52 Vanilla. Konsystencja podkładu zbliżona do Revlona. Podkład lekki, też delikatnie nawilżający. Sprawdzi się na pewno przy cerach dojrzałych bo jest on lekki, więc nie będzie nam wchodził we wszystkie bruzdy i załamania na twarzy ALE znowu miejmy na uwadze zawsze wszystko zależy od sposobu jego nakładania im więcej tym bardziej widoczny, jednocześnie większe krycie.
CENA: 62,99 zł cena regularna, natomiast w tym pięknym tygodniu też do wyrwania -55%.


3. ****
Rimmel Wake me Up. Kolor 100 IVORY. To jest mój podkład codzienny. Mam raczej bezproblemową cerę, bardzo lubię efekt rozświetlenia a nie matu. Dlatego byłam taka wdzięczna gdy zaczęła odchodzić moda na całkowity mat na twarzy jakbyśmy zostały zaszpachlowane. Uwielbiam. Nie każdemu przypadnie do gustu bo jednak efekt rozświetlenia jest mocno widoczny, nie którym będzie on przeszkadzał w strefie T. U mnie natomiast sprawdza się perfekcyjnie, efekt naturalny, delikatny. Cera jest promienna i ujednolicona.
CENA: 46,99 zł w Rosmannie -55%.

Podkłady warte rozważenia zakupu to również:
Astor Lift Me Up, podkład delikatnie liftingujący, sprawdza się przy cerach dojrzałych.
MaxFactor Lasting Performance podkład kryjący, spory wybór kolorów od beżów po kolory z różowym pigmentem.

Poza wymienionymi produkty warte zakupu zawsze i wszędzie i w każdej ilości:
- korektory L'oreal Lumi Magique
- tusz do rzęs L'oreal
- puder wypiekany matowy Lovely
- Pan Stiki Max Factor'a ja używam ich do konturowania na mokro.

Wszystkie te kosmetyki w tym tygodniu można zakupć w Rosmannie na -55% więc nie zastanawiajcie się tylko jazda do drogerii!

czwartek, 13 kwietnia 2017

Magiczna Piątka.

Kolejny piękny, jakże słoneczny i optymistyczny dzień. WRÓĆ. Kolejny dzień pod rząd pada deszcz na przemian z jakimiś popieprzonymi wiatrami że łeb chcę urwać. Słońce na chwilę wyjdzie po to żeby nam zakomunikować "Chodźcie jestem dla Was, spacer czeka" spacer przez duże S. Decydujesz się, wychodzę. Bierzesz dziecko, sprawdzasz pieluchę, bierzesz smoczka, kocyk, TAK WYCHODZIMY! I wtedy gdy tylko przekroczysz magiczną granicę swojej dzielnicy słońce postanawia pokazać Ci środkowy palec - a masz naiwniaku, połasiłeś się. KLIK: przycisk, gradobicie,uruchomione.  I tak do huja od kilku dni.

A ja? A ja umyłam okna (robię to dosłownie dwa razy do roku, od święta. Wielkanoc i Boże Narodzenie) i nim zdążyłam pozbierać zużyte ręczniki papierowe z podłogi, tadam.... Deszcz. Także nacieszyłam się czystymi oknami, ale odhaczone, umyte na święta.

Poza moimi codziennymi refleksjami związanymi z szeroko pojętym pojęciem życia, dzisiaj chciałam napisać SUPER POST! Tak właśnie SUPER (mimo iż oglądalność moich postów jest nieco żenująca) to zrobię to dla WAS i dla siebie (dla mnie będzie to ukłon, hołd dla tych o to przedmiotów wymienionych w poście.).

Całkowicie subiektywnie chciałam przedstawić Wam moją magiczną PIĄTKĘ, dzięki której macierzyństwo staje się po prostu łatwiejsze. Naszło mnie na to ponieważ jakiś czas temu rozmawiałam z moją serdeczną koleżanką (nadmienię - ciężarną) Eweliną, siostrą mojej jeszcze bardziej serdecznej koleżanki, o przyszłym macierzyństwie. Jezus.... Zadawała mi tyle pytań na które wydawało mi się że znam odpowiedzi, no bo przecież jestem  teraz taka oczytana, w ciąży miałam czas przewertować część książek znajdujących się na rynku o ciąży i macierzyństwie, tak więc czułam się jak alfa i omega. Na moją wiedzę składała się szeroko pojęta literatura, jak i wiadomości wyniesione ze szkoły rodzenia, dodałabym mamę i teściową aczkolwiek wychowywanie NAS (czyt. 20-30 lat temu) było nieco inne, na pewno bardziej wymagające,ale też pewne nazwałabym to ciekawostki, wprowadziłam w naszym rodzicielskim życiu, jak np. krochmalenie po pierwszej wysypce, która zasypała całą buzię mojej córy. Mam nadzieję że ta nieliczna garstka,z moją siostrą na czele już wyłapała moje poczucie humoru i sarkazm, którym się posługuje, nawiązuje tutaj do słowa WIEDZA, bo mój Boże, wiem niewiele, ale czym mogę to się dziele :)  Naprawdę chętnie dzieliłam się z nią tym co do tej pory zaobserwowałam, wyczytałam lub doświadczyłam. No i tak wymieniłam jej to co zaraz tu opisze.

Nie skupiam się na produktach oczywistych jakimi są niezawodne pieluchy jednorazowe, wynalazek za który nagroda Nobla jest niewystarczająca, wyrażająca ogromną wdzięczność miliona matek, tatusiów, babek, sióstr, wujków i innych którzy kiedykolwiek zaliczyli zmianę choćby jednej pieluchy. Dzięki Bogu nie musimy prać, a nasze mieszkania nie wyglądają jak magiel. Można by dodać butelki, smoczki, wanienki, pudry, mokre chusteczki, kaszki, kubki niekapki, aspirator do nosa pod odkurzacz itd, itd itd, Strasznieeeee tego dużo.

A oto moja nieoczywista i bardzo subiektywna Magiczna Piątka, mój DreamTeam któremu przewodzi:

1) Whisbear Szumiący Miś! Jeśli jesteś przyszłą mamą, nie zastanawiaj się, olej te wszystkie pluszaki i inne gówniane grzechotki, karuzele nad łóżeczko i inne łapacze kurzu. Szumiący Miś Whisbear jest czymś tak fantastycznym że Twoje dziecko, a jeszcze bardziej Ty, początkowo nie będziecie potrzebować niczego innego. Cała charakterystyka dlaczego ten niezwykły miś jest tak cholernie niezwykły jest na większości stron sklepów sprzedających owego zbawiciela :)





Pierwszy miesiąc, a to jest naprawdę najważniejszy miesiąc. Oswajasz się zarówno Ty, Twój partner, dzieciątko (u nas jeszcze pies) z tą nową sytuacją. Sen naprawdę jest wtedy niezastąpiony, żeby trzeźwo myśleć i nie wpadać w panikę przy każdym jęknięciu dziecka. Za dnia nie jest on tak strasznie potrzebny, ale i tak ułatwia życie bo magiczny klik i ten tzw. biały szum momentalnie wyciszy i uśpi Ci dziecko, co  umożliwi Tobie, mamie, umyć się, zjeść, wypić CIEPŁĄ, tak CIEPŁĄ kawę czy herbatę, zrobić cokolwiek na co masz ochotę, możesz zrobić coś produktywnego albo po prostu olać świat i spać razem z dzieciną. Ale moi drodzy, dzień to jest dzień. Ale noc.... O Wielki Mały Szary przypominający ośmiornicę Szumiący Misiu Whisbear, dzięki Ci składam za Twoje niezastąpione nocne wsparcie. U mnie noce wyglądały bardzo prosto, właściwie do tej pory tak wyglądaj, z tym że teraz mojej Małej zdarza się przespać całą noc! Schemat: jęk dziecka, cycek, łóżeczko, klik naszego Szumiącego Misia Whisbear'a (niekiedy nawet obeszło się bez wstawania, ponieważ nasz Miś ma funkcję Cry Sensor, która załącza się jak dzieciątko miałknie, szum nieraz wystarczył i zaoszczędził mi wstawania) śpię dalej. I tak było cały czas, do tej pory kiedy nie może się maleńka wyciszyć to włączam jej szumiącego. Uwielbiam tego Misia, przypominającego ośmiornice, na maksa :)

Jest to zabawka warta tych niecałych 200zł. I jeśli jesteście przyszłymi rodzicami, bądź znajomi pytają co Wam kupić, albo sami się zastanawiacie to Whisbear - Szumiący Miś powinien być na liście MUST HAVE!
A sobie z angielskiego błysnę. A co... Idziemy dalej.

2) KOKON. Początkowo kupiłam bo podobał mi się jego wygląd, traktowałam to jako taki gadżet, a okazuje się że słowo gadżet kokon obraża, bo jest to  super sprawa. Otula dzieciątko, możesz je bezproblemowo przenosić, jest regulowany więc że tak powiem rośnie razem z dzieckiem no i te wysokie boczki. Spokój że dziecko się nie gibnie, możesz maleństwo położyć spać do łóżeczka w kokonie, przenosząc je z kanapy do sypialni i dziecina się nie przebudzi, bo nie zmieniasz jej pozycji, bierzesz je w kokonie.  Moje już jest nieco obżygane, ale można kokon można prać w pralce, ja gdzieś po prostu o tym zapominam, ale fakt jest taki że używamy go codziennie, więc może nie chce sobie uniemożliwiać tego praniem i schnięciem. Jeśli będzie kupować i używać kładźcie dziecku pieluchę tetrową pod główkę, niech ulewa na pieluchę a nie kokon, jeśli chcecie zachować estetykę i tą nieskazitelną czystość.



3) MONITOR ODDECHU. Jestem trochę panikarą, jeśli więc mogłam kupić przedmiot który umożliwi mi spokojny sen, wchodzę w to! I tak zakupiliśmy monitor oddechu, nim podjęliśmy decyzje jakiej firmy dużo czytaliśmy opinii, itd. Teraz zaczęłam się zastanawiać czy nie powinien być na pierwszym miejscu tej listy, przed Szumisiem, no ale niech już tak zostanie. W moim modelu układa się dwie płytki pod materac i instaluje stacje na łóżeczku, kabelki są niewidoczne, płytki też, nie ma żadnego strachu że dziecko będzie miało kontakt z kablami. Klik guziczek i migająca niebieska lampka umożliwia Ci spokojny sen. Nie wstajesz z paniką i nie biegniesz do łóżeczka, kiedy w nocy wstajesz do toalety patrzysz na zegarek i nagle "Kurwa, mała/mały nie wstał od 5h" i skok pantery do łóżeczka i sprawdzanie czy oddycha, nie nasłuchujesz oddechu, nie stresujesz się. Ten magiczny guziczek, uruchamiający machinę monitorowania zapewni Ci niesamowicie komfortowy sen, komfortowy na tyle ile może być przy macierzyństwie.

4) LAKTATOR ELEKTRYCZNY. To jest przedmiot którego zakup proponuje po porodzie, ze względu na to że niestety nigdy nie wiadomo jak to będzie z tym karmieniem piersią, czy wyprodukujemy na tyle mleka żeby dziecko się najadało, czy w ogóle będziemy mieć pokarm, czy dziecina się będzie umiała przyssać i wiele innych czynników, który wpływa na karmienie piersią, bądź nie karmienie. Mnie osobiście laktator ułatwia życie, nie jestem chodzącą spiżarnią, umożliwia nam to (mnie i partnerowi) wyjście niekiedy gdzieś razem, kiedy znajdziemy opiekę dla naszej małej. Odciągasz pokarm, zostawiasz i WITAJ ŚWIECIE, WITAJ WOLNOŚCI! Początkowo kupiłam ręczny i było to najgorzej wydane 30 zł w moim życiu. Jeśli podejmujesz decyzje o laktatorze, to naprawdę nie warto babrać się w ręczny... Tylko zainwestować w elektryczny.

5) BAZA ISOFIX. Szczerze... To uważam że zasługuje również jak pieluchy jednorazowe na jakąś nagrodę. Jeśli jesteś rodzicem, podróżujesz dużo samochodem, dziecko razem z Tobą,  nie zastanawiaj się, kupuj. Jest to wydatek od 300 do nawet i 1000 zł ale to jest inwestycja warta rozważenia. Ja naprawdę jeżdżę z moją małą wszędzie, od wizyt u koleżanek, po zusy srusy, galerie,wszędzie. Jest niemalże zawsze ze mną, co za tym idzie nabijamy tych kilometrów naprawdę dużo. W czym pomaga mi ISOFIX?
  Po pierwsze: baza jest zainstalowana na stałe, co za tym idzie, nie wypinam jej za każdym razem gdy wyciągam, bądź wsadzam dziecko do auta. Prawdopodobieństwo popełnienia błędu przez nieuwagę, pośpiech, rutynę jest znikome, bo baza jest na stałe i tylko wpinasz nosidełko.
  Po drugie: odpukać w niemalowane w momencie jakiejkolwiek stłuczki, wypadku jest to dużo większe zabezpieczenia dziecka niż klasyczne zapinanie nosidełka pasami. Jest to zarazem ogromna wygoda dla mamy co wiąże się z prostotą użytkowania jak i bezpieczeństwo. A podróżując z dzieckiem bezpieczeństwo jest najważniejsze bo to już nie chodzi tylko o nas :)






I tak oto zamykam moją super subiektywną listę Magicznej Piątki. Mam nadzieję że te kilka osób, te kilka zabłąkanych dusz które jakimś cudem trafiły tutaj wyniesie coś mądrego z tego postu.

Pozdrawiam :)